|
Za długi język (już niedługo) 2010-04-11 13:14
Niektórzy powinni bardziej zwazać na słowa. Do "niektórych" śmiało mozemy zaliczyć dziennikarza Tomasza Lisa. Ów gość oznajmił w styczniu, ze odgryzie sobie przynajmniej 1/3 języka jeśli... Lech Kaczyński nie wystartuje w wyborach. Dzisiaj juz wszyscy wiemy, ze Lech Kaczyński w wyborach nie wystartuje. No i przesrane. Smacznego Panie Tomku.
Tagi:
język, tomasz lis
Kategoria: Media
Komentarze (0)
Wielkie milczenie 2010-04-10 14:51
Samolot rozbił się po czwartej próbie lądowania.
Na pokładzie byli Prezydent RP, Pierwsza Dama, główni dowódcy sił zbrojnych kraju, czołowi polscy posłowie, ministrowie, urzędnicy, księza, biskupi, członkowie rodzin ofiar katyńskich, załoga samolotu.
Wszyscy zginęli.
Zginęli jak patrioci, podczas służby dla kraju. Wszyscy.
Krajem zajmie się rząd. A co my możemy zrobić?
Czy warto komentować sprawę w sieci? Warto, aby pokazać nasze zjednoczenie.
Jednak najważniejsze jest, abyśmy uczcili śmierć elity Państwa Polskiego godnym zachowaniem i symboliką. Wywieś flagę z czarną wstążeczką, dodaj wstążeczkę w aucie, dodaj symbol żałoby na swojej stronie internetowej.
Zamiast nawalić się dzisiaj, włącz TV i wspomnij tragicznie zmarłych.
Jeśli potrafisz, pomódl się.
Nie krzycz, nie komentuj głośno, bo tego nikt nie potrzebuje. Przeżyj to w sercu.
"Oszczędźmy słów, niech pozostanie wielkie milczenie" - Jan Paweł II.
Kategoria: Ogólne
Komentarze (1)
Nie lubimy homosiów 2010-04-06 14:34
Tolerancja... ...tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja, tolerancja. Tak, mi też chce się rzygać jak to słyszę. Dzisiaj mówi się nam, co mamy tolerować, a co trochę mniej. Pora na parę słów o pederastach. Biedni, prześladowani i pozbawieni praw. Tak są przedstawiani w świetle medialnym. Czy tak właśnie jest? Cholera, nie! Przecież oni mogą dokładnie to samo, co możemy my, mają dokładnie te same prawa! Zaczynając od rzeczy najważniejszych takich jak prawo do życia, wolności, przez rzeczy średniego szczebla, np. głosowanie w wyborach, aż do spraw prozaicznych takich jak sranie w wychodkach cywilnych. Te same prawa! Gazetą ich nie trachniesz Są głośni, lubią szum wokół siebie. Wydawałoby się, że są w stanie stworzyć wpływową partię polityczną. Z pewnością by to zrobili, gdyby rzeczywiście "byli w stanie". Jednak homosie w Polsce (i na świecie) to taki nocny komar w moim pokoju. Małe gówno, a tak głośno bzyka, że człowiek nerwicy się nabawi, jeśli w ciągu 2 minut nie trzaśnie go jakąś gazetą. Podobnie jest z homosiami. Są naprawdę malutką częścią społeczeństwa, a robią tyle szumu, jakby co najmniej pół świata zajmowali. Niestety, gazetą ich nie pokonamy. Nie lubimy homosiów Faktem jest, że ich nie lubimy (i komarów i homo). Wystarczy poczytać komentarze w różniastych serwisach: Rzeczpospolita, Interia, Wykop, Wybiurcza, On...One... Ont... eh, nie przejdzie mi. Ale tam też. 90% komentarzy nie jest przychylne innym-seksualnie. Skoro jest właśnie tak, to dlaczego, do jasnej cholery, zadufana Ónia Eóropejska chce nam na siłę wcisnąć pedalskie związki do Ustawy Zasadniczej? Dlaczego to jakieś stare niemieckie, francuskie, (...) pryki, z których miażdżąca większość NIGDY nie była w Polsce, mają decydować czy chcemy pedalskie i lesbijskie związki w NASZYM kraju? Niech zajmą się ważniejszymi sprawami, choćby klasyfikowaniem ślimaka jako ryby lądowej czy dopuszczlnym kątem nagięcia bananów. Niestety Wolna Europa uwzięła się na "walkę o prawa homosiów". "Jak nie zalegalizujecie pedałom związków to zabierzemy wam dotacje". No i tyle w temacie. Wciąż liczę na jubilerów, którzy być może nie będą chcieli sprzedawać kompletu obu obrączek o takim samym rozmiarze. U nas nie jest lepiej Niestety (znów) i nasza rodzima polityka nie jest czysta od tego gówna. Penis w męskiej dupie, nierozerwalnie kojarzy mi się z wykrzywionym, postkomunistycznym "uśmiechem" Joasi Senyszyn. Powiedz Ty mi, o lewa córo polskiej polityki, jakże chcesz zdobyć wyborców, kiedy trwasz przy pedałach i lesbach? Partie centrowe i prawicowe mają się w Polsce dobrze. Każda posiada w miarę ciekawy program wyborczy (nie ważne, że go nie realizuje), dość dobry pomysł na rozwój gospodarki (a jeśli nie "dobry" to przynajmniej "jakiś"). Natomiast lewica, od wielu lat, nieudolnie stara się wypełniać swoje pustki programowe sprawami, które w cywilizowanych krajach są raczej drugorzędne, czyli: związek państwa z religią, pedały i lesby, wychowanie seksualne. I tak, Tuskowi płacimy za prowadzenie gabinetów. Kaczyńskiemu Leszkowi płacimy za reprezentowanie kraju. A Kaliszowi i Senyszyn płacimy za pierdolenie o prawach odmieńców seksualnych w naszym kraju.
Wracając do początku
Homosiów nie lubimy. Trzeba więc głośno i wyraźnie krzyknąć, że Polska to nie jest dla nich miejsce. Przeraża mnie sytuacja, w której stary cwel, przebywający kilka tysięcy kilometrów dalej, będzie decydował za mnie o tym co mam moralnie zaakceptować, a czego nie. Za mnie i za 38.000.000 innych ludzi.
Toleruję, nie zabijam. OK. Akceptuję? Nie. I jak mi jakiś pedał w różowej koszulce, wejdzie na podwórko ze swoim różowym transparentem, to niech nie liczy na to, że zawrócę psa.
Tagi:
geje, tolerancja, lesbijki, homo
Kategoria: Ogólne
Komentarze (5)
To "już" 5 lat 2010-04-01 22:51
Zanim zaczniesz czytać wpis, proponuję włączyć TEN utworek. ------------------------------------------------------------ Choć wydaje się, że minęło bardzo dużo czasu, to Jan Paweł II zmarł tylko 5 lat temu. Któż z nas nie pamieta tych dni? Schorowany starzec przytula krzyż w Wielki Piątek. Ten sam człowiek próbuje pobłogosławić wiernych na placu św. Piotra... ale zabrakło mu siły. Cały świat zapamiętał Go papieżem-pielgrzymem w białych szatach. Polska - jako symbol wolności.
2 .czerwca 1979 roku to dzień szczególny. Pierwsza wizyta Papieża w Polsce. Absolutny przełom. Może właśnie Ty pamiętasz ten dzień?
Wtedy wszystko się zaczęło. Dosłownie wszystko. To wydarzenie miało bezpośredni wpływ na powstanie "Solidarności", pierwszego, niezależnego związku zawodowego w totalitarnej Polsce. Nikt nie powinien zawahać się, aby powiedzieć, że to Janowi Pawłowi II zawdzięczamy Wolną Polskę.
Wrócił do kraju, w którym prześladowano Go, gdy był jeszcze biskupem. Wrócił, aby odważnie nawoływać do wyzwolenia. I nie przeszkadzało mu, że wokół zgromadzone były komunistyczne władze i setki milicjantów. Stał, On jeden, i wołał:
"Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!"
Był przecież Papieżem i nic mu nie groziło, mógł sobie mówić? Za te słowa sekretarze partii PRL, na zlecenie ZSRR, zlecili zabójstwo Jana Pawła II. Wyrok usiłował wykonać Ali Agca.
![]() [...] . Kto inny zrobiłby to dla Ciebie? Może Ty byś postąpił podobnie?
Świat daży Naszego Papieża wielkim szacunkiem. Był mediatorem wszystkich religii. Chrześcijan, Żydów, Muzułmanów... wszystkich.
![]() Fot. ARTURO MARI AP
A czy Ty, Polaku, darzysz Go należytym szacunkiem?
Piłsudki reprezentował skrajną lewicą, ale każdy Polak jest mu wdzięczny za odzyskanie niepodległości dla kraju - każdy. A kto mówi inaczej, jest szalony, albo nie jest Polakiem.
Jan Paweł II ponownie odzyskał niepodległość dla Polski. I nigdy nie mów, że "On tylko wypowiedział kilka zdań", bo On te kilka zdań prawie przypłacił swoim życiem.
Dlatego musisz pamiętać, że niezależnie od tego Kim jesteś - katolikiem, ewangelistą, zielonoświątkowcem, jechowym, buddystą czy ateistą - jesteś Mu winien szacunek.
A teraz pomyśl, kiedy pierwszy raz napisałeś o Nim złe słowo? Pod jaką presją, z jakiego powodu? Tak bardzo chciałbym zacytować tutaj wypowiedzi, którymi POLACY OBRAŻAJĄ Jana Pawła II.Ale nie zrobię tego, nie potrafię. Nie chcę, aby na moim blogu znalazło się choć jedno złe słowo o Papieżu - Polaku. Cytowane czy moje.
I nie mogę się z tym pogodzić, że On, człowiek szanowany na całym świecie, w każdym narodzie, jest coraz częściej oczerniany w Polsce - swojej ojczyźnie, którą wyzwolił.
Gaude Mater Polonia. Amen.
Tagi:
solidarność, wolność, jan paweł ii, rocznica, szacunek
Kategoria: Ogólne
Komentarze (3)
Już przegrałeś wybory 2010-03-30 23:53
Tak, tak. Powiesz, że nic mi nie pasuje, że każdą partię krytykuję, a najchętniej to pewnie dopisałbym sobie w paszporcie drugą narodowość. Tak czy inaczej, opiszę Wam, jak widzę wybory prezydenckie 2010, które my Polacy, już przegraliśmy. Pierwsza i najważniejsza teza jest taka, że ponad połowa, która czyta ten tekst, w ogóle nie zagłosuje. Walczyliście o demokrację, o wolny kraj, o pluralizm. Co teraz macie? Demokrację, wolny kraj i pluralizm. Ponad to macie to w dupie.
Pora na kilka słów o tym jak wybierzesz nowego prezydenta. Przepraszam... jak NIE wybierzesz. Zrobią to za Ciebie media. Przez kilkadziesiąt dni przed wyborami będą pokazywać co bardziej popularne twarzyczki (rekompensuję się za "mordy" w ostatnim wpisie). Na pierwszym miejscu w rankingu "Czas emicji twarzyczki" będzie Bronisław Komorowski. Później Lech Kaczyński. Błysną nam też Szmajdziński i Olechowski. Zastanawiam się, po jaką cholerę, pozostali kandydaci mają w ogóle BYĆ, skoro już dziś wiemy między kim, a kim będziesz wybierać. A przynajmniej media wiedzą.
Wyboraźmy sobie sytuację, w której od dnia dzisiejszego TVP, TVN i Polsat transmitują wypowiedzi mało popularnego kandydata, np. Marka Jurka, co najmniej 3 razy dziennie (w godzinach wysokiej oglądalności). Co następuje? Bez różnicy, czy podoba Ci się co on mówi, czy nie - jego popracie wzrasta z 2% do co najnajmniej 12 %. To Ty zwiększysz mu to poparcie.
![]() W 2007 roku głośno zawołałeś, domagałeś się, że chcesz skrócenia kadencji Sejmu. Zawołałeś, bo media chciały, żebyś zawołał. A wołałeś tylko po to, żeby nie pójść na głosowanie, jak przyszło co do czego. Taki z Ciebie zbaraniały inteligent, wyborco.
Ilu z Was, którzy zdecydują się zagłosować, zna program wyborczy choć jednego kandydata?
Ilu z Was zagłosuje na niszowego kandydata, który bardziej odpowiada jego poglądom od tych lansowanych?
Jeśli chcesz właśnie powiedzieć, że Ciebie ten tekst nie dotyczy, to gówno prawda. Wcale nie jesteś oryginalny, czy mądrzejszy od reszty, jak Ci się wydaje. Wcale nie widzisz więcej. Jesteś tak zaabsorbowany śledzeniem ploteczek i dyskusją na Onecie, ze sprawy kraju są Ci obce. Władzą i polityką zainteresujesz się dopiero wtedy, gdy wyleją Cię z roboty. Właśnie wtedy zaczniesz narzekać, ze państwo daje za mały zasiłek. Póki co, pójdziesz zagłosować na tego, którego będą Ci kazali głosować.
Wpis krótki, aczkolwiek napisałem wszystko, o czym napisać chciałem. Mam nadzieję, że zaznaczając 'X' przy którymś z kandydatów sięgniesz wzrokiem do swojego człowieka.
Tagi:
głosowanie, prezydent, wybory 2010
Kategoria: O Tobie
Komentarze (1)
Wygrał Sikorski czy Komorowski? Żaden. 2010-03-26 23:30
"Frekwencja w prawyborach prezydenckich PO wyniosła 47,47% - poinformowała Hanna Gronkiewicz-Waltz" - przeczytamy na oficjalnej stronie Platformy Obywatelskiej. Znamy już wyniki prawyborów! Niestety nie wygrał ani pan Sikorski, ani pan Komorowski (a więc kto?).
Odrobinę zdziwiony rezultatem, informuję Was, że w prawyborach PO, w myśl zasady "nie głosując, też głosujesz", wygrała... Niska Frenwencja.
![]() Dlaczego?
Bo politycy Platformy...
![]() są leniwi. I nie chciało im się wysłać karteczki pocztą, ani nawet oddać głosu online. I na tym wytłumaczeniu chętnie bym zakończył, ale ktoś mógłby mi zarzucić, że to ja jestem leniwy. A więc: opcja numer dwa...
Bo politycy Platformy...
nie widzą jako prezydenta ani Radka, ani Bronka. Zdecydowana większość głosujących w prawyborach nie zasiada w ławach poselskich, nie mając tym samym częstego i bezpośredniego kontaktu z kandydatami. W takim razie możliwe jest, że spoglądają na nich nie jako działacze PO, ale jako Kowalski i Nowak, którzy wybierają prezydenta. Swoją drogą jak nie znają ich osobiście to mogliby głosować na Radka, który jest przystojny (?) i zna angielski. Opcja numer trzy:
Bo politycy Platformy...
nie lubią "prawyborów". Stąd niska frekwencja. Szczerze liczę, że są wśród nich odmieńcy, dla których polityka jest wciąż służbą dla obywatela, a nie ciągłym budowaniem PR i brudnym marketingiem politycznym. Możliwe jest też...
Że politycy Platformy (ci z sekcji "Kowalski i Nowak")...
nie widzą większej różnicy między Sikorskim, a Komorowskim.
![]() źródło: hatalska.com
We wpisie "Między PO, a PO: bardzo medialnie" podzieliłem się z Wami moją opinią, iż nawet podczas debaty , kandydaci nie dali się poznać jako wyraziste postacie. Wracając myślami do dnia ich "konfrontacji", napiszę nawet, że powiedzieli to samo. Jeden mówił - drugi przytakiwał po jego wypowiedzi. Świetnym podsumowaniem było słodkie, ociekające cukrem, powiedziane ojcowskim tonem: "Z przyjemnością oddałem swój głos na Radka" pana Komorowskiego (taaa, akurat oddałeś:).
W mojej opinii, ta sytuacja jest dla PO bardzo, bardzo niekorzystna. Bo, ktokolwiek (poza Niską Frekwencją) okaże się zwycięzcą prawyborów, nie cieszy się poparciem ponad połowy działaczy własnej partii. Jak w takim razie może liczyć na zaufanie Polaków?
Oczywiście, powyższe założenie jest prawdziwe tylko wtedy jeśli politycy PO rzeczywiście nie oddali swojego głosu, bo nie chcieli. Moją tezę musiałbym przeformułować, gdyby okazało się, że ponad 10000 osób miało przez kilka dni ostrą biegunkę, która uniemożliwiła im choćby kliknięcie w klawiaturę.
![]() źródło: mojawiarakatolicka.blox.pl
Morał z tego taki, że demokracja w Polsce ma się nie najlepiej. Ci sami ludzie, którzy co kilka lat krzyczą do nas "twój głos Zbyszek ma znaczenie!", sami wybory:
- mają w dupie*
- bojkotują*
* niepotrzebne skreślić
No cóż Panowie, ja sobie mogę bojkotować jak mi się nie podoba (to drugie też mogę). Ale skoro wy weszliście w to bagno, to pokażcie nam jak należy się w nim taplać.
Tagi:
komorowski, frekwencja, prawybory, sikorki
Kategoria: Polityka
Komentarze (1)
Trumny jak Pirelli 2010-03-25 22:31
Dzień jak co dzień. Wchodzę do McDonald's, zamawiam capuccino. I tylko to (kawa w "maku" to jedyna dobra rzecz - w końcu oni ją tylko zalewają). Dostaję swój papierowy kubeczek. Biorę go do ręki i ruszam w stronę stolika. Po drodze, jak zwykle, wyjmuję ze stojaczka jakieś poranne gazety. Zasiadam, stawiam kawę, gazetki rozkładam. Na pierwszy ogień "Wyborcza". Przewracam strony; coś o Merkel, coś o kryzysie i trochę o pogodzie. Nagle moja ręka zamiera w bezruchu. Trzymając do połowy przewróconą stronę, zaskoczony przyglądam się wielkiej fotografii kobiety z fajnie wyeksponowanym tyłeczkiem, która... ciągnie na sznurku trumnę.
foto. zpdlindner.pl Na kolejnych stronach inne fotografie, ale z tej samej rodziny. Przez kilkadziesiąt sekund nawet nie spojrzałem na podpisy czy w ogóle artykuł. Byłem naprawdę zszokowany. Kobieta leżąca na trumnie w dżungli, czarnulka z trumną na sopockim molo, panna młoda dosiada trumny... O co chodzi? Wybory martwej miss? Akcja "modelkom śmierć"?
Nie. To nowa kampania reklamowa. Szef firmy Linder (producent trumien) czytając książkę o promocji dowiedział się, że klienta trzeba zaszokować, aby marka stała się rozpoznawalna. Własnie dlatego postanowił stworzyć kalendarz z charakterystyczną galerią trumien w towarzystwie modelek.
![]() foto. zpdlindner.pl
Sam pomysł to nic nowego. Od wielu, wielu lat taki kalendarz wydaje jeden z najlepszych na świecie producentów opon, firma Pirelli. Oczywiście zamiast trumien, uraczymy tam opony. Modelki bez zmian - czule tulą do siebie opony / trumny.
![]() Fragment kalendarza PIRELLI 2010 // źródło: fashionising.com
Na poszczególnych zdjęciach możemy dopatrzyć się różnych "alegorii" śmierci. Jedna dziewczyna trzyma broń palną, inna to panna młoda (niespełniona miłość?), jeszcze inna jest w posiadaniu butelki z alkoholem.
Wrócę jeszcze do "szokowania klienta". Zabieg znany i jak najbardziej wskazany... w przypadku towarów, które NIE są nam niezbędne. Reklama masła nie musi szokować. Pasty do zębów też nie. Wystarczy, że masło nie będzie nam podwyższać cholesterolu, a zęby będą białe. Co innego w przypadku psikadełek Channel (za 250 zł) czy spodni Diesel'a (za 500 zł).
Możemy je przeciez zastąpić dyzedorantem Adidas (za 39 zł) i spodniami marki spodnie (za 80 zł). Dlatego producenci ekskluzywnych towarów starają się przykuć do siebie uwagę odbiorcy - szokując.
Czy taki zabieg jest konieczny w przypadku trumny? Raczej nie można jej zastąpić tańszym odpowiednikiem (chociaż ludzie z pruszkowskiej mówią, że można).
Podczas redagowania wpisu skontaktowałem się z moim dalszym znajomym, który prowadzi zakład pogrzebowy. Powiedział, że rynek trumien ma się dobrze.
Możnaby postawić pytanie, czy pewna granica nie została przekroczona. Jednak, skoro producent trumien był skłonny do publikacji takiego kalendarza, to pewnie znajdzie się grupa osób, której taki pomysł przypadnie do gustu.
Pozostawiam sprawę do Waszej oceny.
![]() foto. zpdlindner.pl
Kategoria: Media
Komentarze (3)
Byle nakarmić bydło 2010-03-22 22:01
Pamiętacie jeszcze przedstawienie zatytułowane "Trzęsienie ziemi na Haiti"? Pewnie tak, bo było o tym głośno. BYŁO. Na początku stycznia portale i serwisy internetowe uraczyły nas wielkimi nagłówkami i wstrząsającymi zdjęciami. Premiera nowego filmu katastroficznego? Nie do końca, ale na pewno całkiem ciekawy temat do dyskusji. Do koryta komentarzy Onetu czy WP tradycyjnie zbiegły się te same grupy: dzieci, ateiści, katolicy, anty-katolicy, krzykacze, współczujący i jeszcze trochę krzykaczy. Bardzo odczuwalny okazał się brak "spiskowców" (chociaż znalazło się kilku, którzy obarczyli winą rząd USA). Nawoływania o pomstę do nieba przeplatały się z zestawieniem "nawias-gwiazdka-nawias", które (podobno) ma symbolizować pamięć o zmarłych. No właśnie.
Tutaj rodzi się problem, bo zaledwie 2 miesiące po tych wydarzeniach ucichły nawoływania mediów o pomoc dla biednych murzynków. W końcu ile cennej powierzchni portalowej można przeznaczyć na wołanie o pomoc, kiedy rzesze czytelników Onet.pl czekają na emisję nowej reklamy depilatorów z Media Markt. Trzeba się jakoś gospodarzyć.
![]() fot. mediapolis.com.pl
Skąd taki stan rzeczy? Gdybym bardziej uważał w szkole, pewnie potrafiłbym to wyjaśnić lepiej. Ale spróbuję to zrobić czerpiąc wiadrem ze studni mojej moralności i wiedzy o świecie.
Dlaczego Onet, WP, Interia, Gadu-Gadu, O2, Pudelek, Gazeta, (...), wolą pisać o sekswakacjach i o (nie)spleśniałym HappyMeal'u ? Bo liczy się tu i teraz. "Tym i wtedy" było właśnie trzęsienie na Haiti ponad 2 miesiące temu. To był news.
Jeśli ktoś z Was okazał się idiotą i dopatrywał się w nawoływaniu o pomoc dobrej woli liderów polskiej sieci, to potwierdzam (pierwsze 7 słów tego zdania). Okazał się idiotą. Było to po prostu rzucenie na taśmę przekazu informacji, pośród artykuły o spleśniałych HappyMealach, czegoś ciekawszego, czegoś dzięki czemu słupki odwiedzalności skoczą w górę. Bardzo miłym gestem było dodanie co któryś artykuł odnośnika do Czerwonego Krzyża czy UNICEFu.
Tymczasem serial został zdjęty z anteny. Znudził się ludziom. Rozumiem ich, w końcu ile można czytać o tych murzynach pod gruzami, o sraniu i sikaniu gdzie popadnie z braku ToiToiów... żygać się chce. Znacznie ciekawiej jest poczytać o (nie)spleśniałym HappyMealu ("czepił się, taki fajny artykuł").
Może mam zbyt idealistyczne podejście, moja studnia znajomości świata jest za płytka i w ogóle jakiś inny jestem. Ale to jest to, czego w mediach nie nawidzę (i boję się jednocześnie). Pokazują, że z dosłownie WSZYSTKIEGO można zrobić przedstawienie. Nawet (zwłaszcza) z czyjejś tragedii. Taka sytuacja miałaby swoje dobre strony, gdyby nie to, że gdy tylko minie zainteresowanie, temat się porzuca. Nieraz z dnia na dzień, nieraz trochę później.
Pomyślcie jak przykro musi być takiemu Małyszowi. Chłop wie, że gdyby zdarzyło mu się umrzeć przedwcześniej, to wszystkim co dostanie od internautów będzie "nawias-gwiazdka-nawias". I tyle. Medialne przedstawienie umiera śmiercią nienaturalną. [*] Byle nakarmić bydło świeżą informacją.
Tagi:
media, trzęsienie ziemi, Haiti, sensacja
Kategoria: Media
Komentarze (4)
Między PO, a PO : bardzo medialnie 2010-03-21 19:18
Cenię Donalda Tuska za głowę pełną pomysłów. I nic nie szkodzi, ze większość z nich to pomysły na autopromocję. Pomimo wady wymowy, słucha się go sympatycznie (w końcu obiecuje tyle fajnych rzeczy), niedługo nawet nie będzie rudy (pierwsze siwe włosy już są) - zmierza w dobrym kierunku. Ktoś mógłby powiedzieć, ze postrzega Tuska dwojako. Przyznałbym mu rację. W końcu nie tak dawno temu Donek chciał być kanclerzem Polski (na wzór Angeli). Znacznie ciekawsza okazała się jednak sprawa, kiedy po ochłonięciu z fascynacji Putinem, upodobał sobie bycie "szarą eminencją prezydentury" jako premier. Nie myśląc wiele, ogłosił nam, prostemu ludowi, ze w swojej świetności nie wystartuje w wyborach prezydenckich (musi zająć się "prawdziwym rządzeniem"). No trudno, damy radę. Nie oznacza to oczywiście, ze Platforma zrezygnowała z "pałacu i żyrandoli". Mamy dwóch namaszczonych przez Donalda - Radka Sikorskiego i Bronisława Komorowskiego. Ktoś normalny, czyli nie ja, pomyślałby: "Nie startuje prezes, to startują inni, nic dziwnego". I tu tkwi drzazga! Donald Tusk (lub jego doradcy - przecież nie wiem) wykazał (wykazali) się tutaj polityką promocyjną godną samego Steve'a Jobsa. Prawybory wewnątrzpartyjne PO przyciągnęły całą uwagę mediów - taki był plan. Obaj namaszczeni przemierzają kraj wzdłuż i wszerz, w poszukiwaniu zaginionej ar... ekhm - w poszukiwaniu poparcia. Dzisiaj miałem nawet przyjemność oglądać pierwszą debatę (transmisja oczywiście w TVN) między namaszczonymi. Nie umniejszając tym mądrym i lepiej wykształconym ode mnie ludziom - nie powiedzieli nic co w jakikolwiek sposób mogłoby przybliżyć ich wizje ewentualnej prezydentury.Powiedzieli dokładnie to, co powiem ja kiedy będę startował w wyborach (najbardziej podobało mi się ślubowanie Radka Sikorskiego - ahh, ohh, jakie to było szlachetne).
fot. WP.pl Do czego zmierzam? W taki oto prosty sposób Donald sprawił, że przez dość długi czas, szary lud będzie żył w pewnym przeświadczeniu, iż mamy tylko dwóch kandydatów na prezydenta. Taki prosty zabieg psychologiczny: pokazujemy ich mordy jak najczęściej w TV, aż się ludzie przyzwyczają. A kiedy za kilka dni któryś z nich otrzyma nominację, zacznie się pompowanie w nasze głupie głowy przekonania, ze skoro TEN człowiek został wyłoniony w prawyborach partii rządzącej, to na pewno jest jedyną słuszną drogą wyboru (oglądaj zaraz po kampanii "Twój głos ma znaczenie"). Zapomnimy o Jerzym "Superszmaji" Szmajdzińskim, o Andrzeju Olechowskim. Cimoszewicz słusznie uznał, że nie będzie tracił czasu, skoro ciemny lud połknie ten prosty hak. Prawdą jest też, że gdy przyjdzie nam wybierać między Komorowskim (załatwiłem już, że to on przejdzie dalej), a Kaczyńskim, będzie to wybór między tymi samymi ideologiami, ale pod inną nazwą kodową i z nieco odmiennym zapleczem "partii sympatyzującej". Jaki jest więc w tym sens? Nie wiem, ale pewnie jestem za głupi. Dziękuję.
Tagi:
sikorski, tusk, komorowski, prawybory, prezydent 2010
Kategoria: Polityka
Komentarze (22)
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
2011-04-16 16:17
windykator- do wpisu:
Byle nakarmić bydło
To oczywiste, są podobnie zdegenerowani jak ludzie wykonujący latami inne zawody, z definicji[...]
2011-04-15 16:08
leasing samochodów do wpisu:
Już przegrałeś wybory
Ja nie głosuję, strata czasu, nie ma wyboru.
Kategorie Bloga
Moje linki
|